~~Astrid~~
Ciemność
wszędzie, otacza mnie ze wszystkich stron, nagle pojawiają się setki drzwi.
Niektóre były ciemne, inne jasne, niektóre jakby stare i poniszczone, a inne zaś jakby
nowe, zadbane. Z czystej ciekawości otwieram jedne z nich, okazały się to być
masywne, bardzo ciemne niemalże czarne drzwi. Wychylam głowę z za nich i
zobaczyłam tam siebie wchodzącą do domu,
zdziwiona zaczęłam iść w ślady mnie samej (mam nadzieje, że wiecie o co mi
chodzi) i równo z nią weszłam do domu, zastałam tam pijącego, już niemile
schlanego do nieprzytomności, wujka.
-Może
wreszcie byś przestał pić, ilekroć wracam do domu widzie cię zalanego w 4
dupy!!!!- zaczęła wydzierać się na wujka (ja z tej wizji). On nieźle wkurwiony
zaczął do mnie podchodzić, stanęłam z trzy kroki przed wujkiem i zaczęłam
mówić.
-Uspokój
się czło…..- nie dokończyłam bo on przeszedł prze zemnie, właśnie wtedy zdałam
sobie sprawę z tego, że to już kiedyś się działo i, że to tylko wspomnienia z
którymi nic nie mogłam zrobić nic innego jak tylko patrzeć na to wszystko.
-Co ty
sobie myślisz gówniaro!- zaczął krzyczeć, łapiąc ją za włosy. Wraz z
wspomnieniem przyszedł ból więc automatycznie złapałam się za głowę.- To ja cię
k***a przygarniam po śmierci rodziców, utrzymuję cię, a ty mi jeszcze pyskujesz!?!?!
Widziałam
tą wściekłości w jego oczach, i strach w jej, moich oczach. Następnie wujek
jeszcze mocniej złapała za moje włosy, zamachnął się i uderzył moją głową z
całej siły w ścianę. Znów czułam ten paraliżujący strach połączony z
przeraźliwym bólem, tą pieprzoną bezradność. Widziałam jak on ją kopie łamiąc
jej przy tym 2 żebra i na koniec pluje jej prosto w twarz, a co robiłam ja,
kuliłam się w rogu zaciskając oczy błagając by przestał by to już się skończyło.
I tak
się stało, zobaczyłam dwie małe dziewczynki beztrosko biegające po podwórku, a
na huśtawce niedaleko siedzieli ich rodzice pochłonięci rozmową do czasu do
czasu spoglądając na dzieci. Pamiętałam ten dzień, tego dnia wraz z Elizą
znalazłyśmy małego kotka.
-Pać
Lizia coś lusa się w ksakach.
-Poczekaj
zawołam rodziców.
-Dobla.-
uśmiechnęłam się pamiętam, że wtedy nie poczekałam na rodziców i Elizę, tylko
sama wlazłam w te krzaki rozdzierając sobie swoją ulubioną białą sukienkę i
policzek.- Lizia tu jest kotecek!!!- krzyczałam biegnąc z kotem na rękach w
stronę rodziców.- Mamusiu możemy go zatsymać, będzie spac ze mną w łuzecku!!!- krzyczałam
podekscytowana.
-No
właśnie mamusiu prosimy!!!!- dołączyła się Eliza.
-Ale
dziewczynki jego właściciele na pewno się o niego martwią. No dobra zrobimy
tak, kotek zostanie u nas dopóki właściciele się po niego nie zjawią. Więc trzeba
przygotować ulotki a jutro wraz z tatą rozniesiecie je po mieście.
-TAK!!!!!!!!-
krzyczałyśmy rzucając się rodzicom na szyję. Niestety trzy dni później przyszedł
po niego jego właściciel. Uśmiechałam się sama do siebie marząc by to
wspomnienie trwało wiecznie ale niestety, nic nie może wiecznie trwać.
Rozbłysło
się siwiało, a ja zobaczyłam strasznie jasny korytarz a na jego końcu stała moja
mama, ta radosna, opiekuńcza, kochana mama którą zapamiętałam.
-Mama…-
wyszeptałam a ona się na mnie spojrzała i
uśmiechnęła, ruszyłam biegiem w jej stronę by chwilę później znów znajdować się
w jej ramionach.- Mamusiu.- zaczęłam płakać, nie to za mało powiedziane, zaczęłam
ryczeć.
-Witaj
kochanie.- powiedziała swym melodyjnym głosem tuląc minie do siebie.- Wiem
skarbie jak dużo przeszłaś ale musisz być silna, zrób to dla mnie i dla taty, i
pamiętaj zawsze będziemy was kochać.- mówiła to tak spokojnie, a ja w tym czasie
dalej płakałam ale już byłam spokojniejsza. A wtedy mama zaczęła znikać.
-NIE
MAMO NIE ZOSTAWJAJ MNIE, NIE RÓB MI TEGO ZNOWU!!!!!- krzyczałam ale na nic bo
ona już znikła uśmiechając się do mnie.- NIE JA NIECHCE TAM WRACAĆ JA CHCE TU
ZOSTAĆ RAZEM Z MAMĄ!!!!- na nowo zaczęłam ryczeć padając na kolana, nagle
poczułam malutką dłoń na swoim ramieniu, a gdy podniosłam wzrok ujrzałam 5
letnią mnie.
-Plose
nie placz, obiecuje ze zajmę się mamusią. A ty musisz tam wlócić masz jeszcze duzo do zrobienia i obiecuje ci,
ze później będzie lepiej zaufaj mi.-powiedziała cały czas się uśmiechając.
-Dziękuję!!!!-powiedziałam
przytulając tą kruszynkę, kiedy ona zniknęła wszędzie pojawiła się nicości. Nagle
poczułam jak znikam a nicości zastąpił ból…
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeżeli ktokolwiek czyta tego bloga i czekał na rozdział (w co wątpię) to przepraszam, rozdział był już dawno gotowy tylko dostałam lenia i nie chciało mi się go wrzucić na bloga. O-O
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeżeli ktokolwiek czyta tego bloga i czekał na rozdział (w co wątpię) to przepraszam, rozdział był już dawno gotowy tylko dostałam lenia i nie chciało mi się go wrzucić na bloga. O-O