~~Czkawka~~
-MOJA!!!!!!- krzyczałem rzucając
się na piłkę, niestety nie zdążyłem wyhamować i wpadłem na Astrid która
siedziała na ławce. Najpierw uderzyła ją piłka a następnie wpadłem na nią i
zrzuciłem z ławki lecąc razem z nią na ziemię. Zmartwiona wuefistka i cała
klasa szybko do nas podbiegła.
-Nic wam
nie jest???- spytała zmartwiona.
-Mi nic
nie jest, tylko nadgarstek mnie trochę boli. A tobie coś jest?- spytałem i
spojrzałem na Astrid, która leżała na ziemi nie ruszając się. Szturchnąłem ją
kilka razy ale ona nie reagowała, pani do niej podeszła mówiła coś do i szturchała ją ale ona nic, kazała komuś iść
po pielęgniarkę która przybiegła jakieś 3 minuty później. Karetka przyjechała
po 10 minutach jeden z ratowników podszedł do nasz a pozostała dwójka wkładali
ją na nosze.
-Co
dokładnie się stało?- spytał i spojrzał na mnie, konkretnie na mój nadgarstek
który trochę spuchł.- Co ci się stało w tą rękę?
-A nic
tylko jak spadłem z koleżanką z ławki to zaczął mnie boleć.- wyjaśniłem
wskazując na nieprzytomną dziewczynę.
-Ok, to
też pojedziesz z nami to zrobimy prześwietlenie.- powiedział pokazując mi
gestem dłoni żebym szedł za nim tak też zrobiłem gdy dochodziliśmy do karetki
usłyszałem krzyki Rozalii BFF Astrid.
-Ja jad
ę razem z nią!!!- krzyczała ze łzami w oczach w skazując na karetkę.
-Nie
jest pani nikim z rodziny.- odpowiedział ratownik.
-Ale….
-Nie ma
żadnego ale.- odpowiedział surowo, zrobiło mi się jej żal więc postanowiłem jej
pomóc.
-Ale ona
jest moją dziewczyną mogła by pojechać ze mną?- spytałem puszczając jej oczko
ona uśmiechnęła się do mnie wdzięcznie i z udawaną troską spytała.
-Kochanie
co ci się stało?- spytała podbiegając do mnie.
-Nic
takiego.- powiedziałem i spojrzałem prosząco na ratowników.
-Dobrze
może jechać ale szybko.- powiedział i kazał nam wsiadać.
~~w szpitalu~~
Gdy tyko
dojechaliśmy do szpitala ratownicy wyciągnęli nadal nieprzytomną Astrid i
zaczęli coś krzyczeć do lekarza który już czekał. Ja i Rozi szliśmy za nimi ale
przed drzwiami zatrzymała nas pielęgniarka mnie zaprowadziła do pokoju z
rentgenem, a Roszpunce kazała zaczekać i zadzwonić po prawnego opiekuna Astrid.
Po prześwietleniu okazało się, że to tylko zwichnięcie. Założyli mi gips i w
zasadzie mogłem już sobie pójść, jednak czułem się winny temu, że As przeze
mnie jest w szpitalu więc postanowiłem, że zostanę.
-I co
wiadomo co z nią?- spytałem podchodząc do Rozi.
-Lekarze
nie chcą mi nic powiedzieć i nie mogę dodzwonić się do jej wujka.- powiedziała
z rozpaczą w głosie.
-Poczekaj
zadzwonię po kogoś kto nam na stówę pomoże.-
powiedziałem i uśmiechnąłem się do niej, a ona tylko pokiwała głową. Odszedłem
parę kroków i wybrałem numer do Jacka.
~rozmowa telefoniczna~
-Czego
k***a!!!- wrzasnął nieźle wkurwiony.
-Czy ja
zawsze muszę czegoś chcieć??- spytałem czekając na odpowiedzi która nie
nadchodziła więc zacząłem.- Wiesz jak bardzo cię kocham???
-Wal
prosto z mostu co odwaliłeś.
-Dobra,
przyjedź do szpitala, tego w centrum tylko weź ubierz się w jakiś sweter czy
coś no wież, żebyś wyglądał na starszego.
-Ok., a
co z tego będę miał??
-Dozgonną
wdzięczności swojego najukochańszego
kuzyna??- spytałem zero odpowiedzi.- Dobra, a czego chcesz?
-Stawiasz
mi i Elizie kolacje.
-Ok….-
odpowiedziałem z rezygnacją.
-Będę za
10 minut.
~koniec~
-I co?-
spytała z nadzieją Roszpunka.
-Będzie
za 10 minut.- powiedziałem i razem czekaliśmy ciszy, aż dostałem esa od Jacka który
pytał gdzie konkretnie jesteśmy odpisałem, że zaraz po niego przyjdę.- Dobra
lecę po nasze wsparcie.- oznajmiłem i zacząłem iść w stronę wejścia głównego,
gdy tylko go zobaczyłem z trudem powstrzymywałem śmiech.
-Stary w
coś ty się ubrał?- spytałem i już się nie powstrzymywałem tylko śmiałem się na
cały regulator.
-Weź się
już zamknij i mów co mam robić?- spytał i zaczęliśmy iść w stronę Sali w której
leżała Astrid.
-Wiesz
miałem taki tyć wypadek. A teraz taka jedna jest przeze mnie nieprzytomna, a ty będziesz udawał
jej wujka do którego nie możemy się dodzwonić.
-Spoko a
jak się nazywa ta laska?
-Astrid
Hofferson.
-Stary
nie mówiłeś mi, że chodzi o siostrę Elizki.- powiedział a mnie zatkało. Astrid
ta wredna, pyskata, niemiła dziewczyna
to siostra Elizy takiej miłej, pomocnej,
wesołej istotki.
-Ale…
-Dobra
to ja zadzwonię do Elizy niech ona tu przyjedzie.
-Spoko a
teraz już chodzi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz