niedziela, 3 kwietnia 2016

Rozdział 3

~~Czkawka~~
-MOJA!!!!!!- krzyczałem rzucając się na piłkę, niestety nie zdążyłem wyhamować i wpadłem na Astrid która siedziała na ławce. Najpierw uderzyła ją piłka a następnie wpadłem na nią i zrzuciłem z ławki lecąc razem z nią na ziemię. Zmartwiona wuefistka i cała klasa szybko do nas podbiegła.
-Nic wam nie jest???- spytała zmartwiona.
-Mi nic nie jest, tylko nadgarstek mnie trochę boli. A tobie coś jest?- spytałem i spojrzałem na Astrid, która leżała na ziemi nie ruszając się. Szturchnąłem ją kilka razy ale ona nie reagowała, pani do niej podeszła mówiła coś do  i szturchała ją ale ona nic, kazała komuś iść po pielęgniarkę która przybiegła jakieś 3 minuty później. Karetka przyjechała po 10 minutach jeden z ratowników podszedł do nasz a pozostała dwójka wkładali ją na nosze.
-Co dokładnie się stało?- spytał i spojrzał na mnie, konkretnie na mój nadgarstek który trochę spuchł.- Co ci się stało w tą rękę?
-A nic tylko jak spadłem z koleżanką z ławki to zaczął mnie boleć.- wyjaśniłem wskazując na nieprzytomną dziewczynę.
-Ok, to też pojedziesz z nami to zrobimy prześwietlenie.- powiedział pokazując mi gestem dłoni żebym szedł za nim tak też zrobiłem gdy dochodziliśmy do karetki usłyszałem krzyki Rozalii BFF Astrid.
-Ja jad ę razem z nią!!!- krzyczała ze łzami w oczach w skazując na karetkę.
-Nie jest pani nikim z rodziny.- odpowiedział ratownik.
-Ale….
-Nie ma żadnego ale.- odpowiedział surowo, zrobiło mi się jej żal więc postanowiłem jej pomóc.
-Ale ona jest moją dziewczyną mogła by pojechać ze mną?- spytałem puszczając jej oczko ona uśmiechnęła się do mnie wdzięcznie i z udawaną troską spytała.
-Kochanie co ci się stało?- spytała podbiegając do mnie.
-Nic takiego.- powiedziałem i spojrzałem prosząco na ratowników.
-Dobrze może jechać ale szybko.- powiedział i kazał nam wsiadać.
~~w szpitalu~~
Gdy tyko dojechaliśmy do szpitala ratownicy wyciągnęli nadal nieprzytomną Astrid i zaczęli coś krzyczeć do lekarza który już czekał. Ja i Rozi szliśmy za nimi ale przed drzwiami zatrzymała nas pielęgniarka mnie zaprowadziła do pokoju z rentgenem, a Roszpunce kazała zaczekać i zadzwonić po prawnego opiekuna Astrid. Po prześwietleniu okazało się, że to tylko zwichnięcie. Założyli mi gips i w zasadzie mogłem już sobie pójść, jednak czułem się winny temu, że As przeze mnie jest w szpitalu więc postanowiłem, że zostanę.
-I co wiadomo co z nią?- spytałem podchodząc do Rozi.
-Lekarze nie chcą mi nic powiedzieć i nie mogę dodzwonić się do jej wujka.- powiedziała z rozpaczą w głosie.
-Poczekaj zadzwonię po kogoś kto nam na stówę  pomoże.- powiedziałem i uśmiechnąłem się do niej, a ona tylko pokiwała głową. Odszedłem parę kroków i wybrałem numer do Jacka.
~rozmowa telefoniczna~
-Czego k***a!!!- wrzasnął  nieźle wkurwiony.
-Czy ja zawsze muszę czegoś chcieć??- spytałem czekając na odpowiedzi która nie nadchodziła więc zacząłem.- Wiesz jak bardzo cię kocham???
-Wal prosto z mostu co odwaliłeś.
-Dobra, przyjedź do szpitala, tego w centrum tylko weź ubierz się w jakiś sweter czy coś no wież, żebyś wyglądał na starszego.
-Ok., a co z tego będę  miał??
-Dozgonną wdzięczności swojego  najukochańszego kuzyna??- spytałem zero odpowiedzi.- Dobra, a czego chcesz?
-Stawiasz mi i Elizie kolacje.
-Ok….- odpowiedziałem z rezygnacją.
-Będę za 10 minut.
~koniec~
-I co?- spytała z nadzieją Roszpunka.
-Będzie za 10 minut.- powiedziałem i razem czekaliśmy ciszy, aż dostałem esa od Jacka który pytał gdzie konkretnie jesteśmy odpisałem, że zaraz po niego przyjdę.- Dobra lecę po nasze wsparcie.- oznajmiłem i zacząłem iść w stronę wejścia głównego, gdy tylko go zobaczyłem z trudem powstrzymywałem śmiech.
-Stary w coś ty się ubrał?- spytałem i już się nie powstrzymywałem tylko śmiałem się na cały regulator.
-Weź się już zamknij i mów co mam robić?- spytał i zaczęliśmy iść w stronę Sali w której leżała Astrid.
-Wiesz miałem taki tyć wypadek. A teraz taka jedna jest  przeze mnie nieprzytomna, a ty będziesz udawał jej wujka do którego nie możemy się dodzwonić.
-Spoko a jak się nazywa ta laska?
-Astrid Hofferson.
-Stary nie mówiłeś mi, że chodzi o siostrę Elizki.- powiedział a mnie zatkało. Astrid ta wredna, pyskata, niemiła  dziewczyna to siostra Elizy takiej  miłej, pomocnej, wesołej istotki.
-Ale…
-Dobra to ja zadzwonię do Elizy niech ona tu przyjedzie.
-Spoko a teraz już chodzi.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz